Bolek, Romek i Agent Tomek

Icon

Just another WordPress.com site

Trzech przestępców

Złapali trzech złoczyńców i zatruwano ich na karę śmierci. Napływa zwierzchni do komórki egzekucji a pytają go:
- Jak chcesz umrzeć?
- Może krzesełko?
- Ok.
Siada na krzesełku, podłączają go i się zdradza, ze jest bezecne.
- Owszem, majo szczęście. Karnacjo krzesełko zepsute, jesteś wolny.
Tamten opuszcza a cedzi do następnego w kolejce:
- Krzesełko stęchłe.
Tamten penetruje, wybiera krzesełko i go wypuszczają. Wychodząc przemawia do zeszłego więźnia:
- Krzesełko zleżałe.
Tamten wchodzi. Pytają go, jaka chce wyselekcjonować śmierć. On na to:
- No, krzesełko zleżałe… To może rozwalenie?

Filed under: Uncategorized, , ,

Miał być okup…

Zachwycono córkę krezusa. Dwa dni później kidnapery dzwonią żądając okupu:
- Dwa miliony dolców? To mi zajmie kilka dni – odpowiada burżuj – ale najpierw wiejcież mi pogadać z córka.
Kiedy córa dostała słuchawkę zdążyła tylko idyllicznie relacjonować : “Tato jakiekolwiek istnieje ok”. – Dwa miliony dolców – mówią porywacze – w gotówce… małe nominały… użytkowane banknoty… nie raportuj policji… masz trzy dni – a odłożyli słuchawkę.
Bogacz pozbawił marsz całą gotówkę jaka proszek w sejfie, pobiegł do banku, żeby wyciągnąć pieniądze z zapasowego konta. Niestety większość pieniędzy ulokowane było w papiery wartościowe oraz by je spieniężyć potrzeba żeby było więcej okresu. Pomyślał o znajomych bogaczach, ale większość z nich była nieosiągalna. W sumie zgromadził 500 tysięcy baksów oraz przez dwa dni zastanawiał się co poczynić.
Nadszedł wielki dzień. Telefon zatelefonował natomiast przy telefonie był kidnaper:
- Darujcie mi najpierw omówić z córa – informuje nabab.
- Halo Papo? – w słuchawce głos córki.
- Tak moja lasko. Czy jakimikolwiek dobrze z Tobą?
- Papo jestem cała i krzepka.
- Słuchajże córeczko, mam złe wieści. Nie mogłem uzbierać kompletnej sumy, mam nadzieje, ze uda mi się ich urobić do 500.000, bo tyle tylko mam natomiast nie skrzywdzą Cię z owego motywu.
- Tato nie martw się. Zapracowałam umowę z nimi. Za wszystkim ciosem, gdy przedstawiam ich seksualna fanaberie odejmą od zadań 1000$ – powiada córa.
- O mój Boże! Nie mój skarbie! – krzyknął wapniak.
- Papo nie martw się , są nam winni 15 tysięcy…

Filed under: Uncategorized, , ,

Sprawa dla Tomka!

Na dorocznej konferencji poświęconej naukowym metodom rozwiązywania spraw kryminalnych, prezydent organizacji AAFS, Dr. Don Harper Mills, zadziwił słuchaczy opowieścią o najdziwniejszym przypadku, dotyczącym kwalifikacji prawnej i przyczyny śmierci, z jakim przyszło mu się spotkać:

23 marca 1994, koroner badał ciało młodego chłopaka – Ronalda Opus – i stwierdził, że bezpośrednią przyczyną zgonu była rana postrzałowa głowy. Jednak według świadków denat skoczył z 10 piętra budynku chcąc popełnić samobójstwo. Zostawił on list pożegnalny, w którym wyjaśnił przyczyny swojej decyzji, a którego autentyczność potwierdzono po dokładnym zbadaniu. W chwili oddania skoku, gdy był na wysokości 9-go piętra, w jednym z mieszkań nastąpił wystrzał ze strzelby – kula przebiła szybę i trafiła Ronalda prosto w głowę powodując jego
natychmiastową śmierć. Ani strzelający, ani Ronald nie wiedzieli, że tuż poniżej 8-go piętra zamocowana była siatka ochraniająca pracujących na wysokości robotników przed niespodziewanym upadkiem – czyli Ronaldowi nie udałoby się popełnić samobójstwa – siatka by go zatrzymała.
Zwyczajowo – kontynuował dr Mills – osoba, która próbuje popełnić samobójstwo i osiąga swój efekt nawet innym sposobem niż to sobie zaplanowała nadal jest uważana za przypadek samobójstwa. Jednak w przypadku pana Opus’a mamy do czynienia z nieco inną sytuacją – został
on śmiertelnie postrzelony podczas skoku z dziesiątego piętra, który normalnie zakonczyby się jego śmiercią, jednak z powodu siatki, nie udałoby mu się popełnić samobójstwa – dlatego też koroner uznał, że w tym przypadku należy sprawę traktować jako morderstwo. Śledztwo wykazało, że pokój na 9-tym piętrze, z którego oddano strzał zamieszkany był przez starsze małżeństwo, które właśnie w tym momencie się kłóciło, a mężczyzna groził żonie bronią. Był on
tak zdenerwowany, że pociągnął za spust, ale nie trafił w żonę, a kula ugodziła spadającego Rolanda. Kiedy ktoś zamierza zabić osobę A, ale zabija osobę B jest winny morderstwa osoby B. Gdy mężczyźnie postawiono zarzut zabójstwa, zarówno on jak i żona byli zszokowani. Oboje stwierdzili, że myśleli, że broń była nie naładowana. Mężczyzna twierdził, że ma taki nawyk, że podczas kłótni grozi żonie nie nabitą bronią, ale nigdy nie miał zamiaru jej zabić, czy zranić. Dlatego śmierć Rolanda powinna zostać uznana za wypadek – ze względu na fakt,że broń była przypadkowo naładowana. Dalsze śledztwo ujawniło świadka, który widział jak syn starszej pary
ładował nieszczęsną broń kilka tygodni przed zdarzeniem. Okazało się, że kobieta odmówiła synowi wsparcia finansowego gdy poprosił ją o pieniądze na usunięcie ciąży swojej 16-stoletniej dziewczyny, a ten, znając zwyczaj grożenia bronią przez ojca, naładował strzelbę w nadziei, że
matka zostanie zastrzelona. W takiej sytuacji sprawa znów stała się sprawą o morderstwo Ronalda Opus. I tu następuje najciekawsza część opowieści: W śledztwie okazało
się, że synem małżeństwa był właśnie Ronald Opus! Ciąża dziewczyny, brak środków finansowych i nieudana próba zemsty na matce spowodowała, że chłopak zdecydował się na samobójczy skok z dachu budynku. Skok ten został przerwany strzałem w głowę ze strzelby, którą sam naładował w nadziei, że zginie jego matka. I tak dochodzimy do ostatecznego zamknięcia sprawy – uznanej w efekcie za udaną próbę samobójstwa.

Filed under: Uncategorized, , ,

Józek

Był sobie sławetny judoka Józef K., nauczyciel nad szefowie, nie proszek równych sobie wrogów, za jednym wyjątkiem Japończyka Yamamoto. Ten proch zredagowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie znał dogłębnie na czym ten fortel liczy. Japończyk traktował go tak szybko, ze nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to czyni. Też przymiarki sfilmowania tego tricku nic nie sprezentowały – widać było tylko szybki połysk… i plag potem oponent leżał bezczynnie na macie.

Oto choć pewnej dnia obaj mentorowie, Yamamoto oraz Józef K. zwalczali w pewnego nieszablonowo chlubnym konkursu. Józef K. najechał wszystkich oponentów oraz zakwalifikował się do walki finałowej. Analogicznie rzeczonym się dysponowała z Japońcem, który wszystkie walki w ćwierć i półfinałach wygrał, stosując fortel precelkowy. Tak mityng Józef oraz Yamamoto mieli się zastać w kresie. Choć biorąc pod perorę fakt, iż nikt nie umiał obrony przed fortelem precelkowym, czegokolwiek tylko dopuszczało Józefowi szanse na złoty medal.

W dzień przed walką trener, masażysta, profesjonalista od odnowy biologicznej, psycholog, zwierzchnik załogi, partyjniak sportowy a nasz zawodnik zasiedli do debaty. Po długiej rozmowy zadecydowano spróbować zwalczyć Yamamoto przy podpory fortelu: oto poprzez pierwszą minutę walki Józef proch przed Japońcem wyrywać unikając zwarte. Przez drugą minutę proszek też uchodzić, udając acz, ze ciągnie resztami miary. Dopiero pod koniec trzeciej minuty proszek przejść do szlagu. Precyzyjnie z rachubami instruktora taka taktyka przeznaczyła pewnego szanse na zwycięstwo. Yamamoto mógł przedtem być wyczerpany natomiast nie spodziewać się krytycznej przemiany użycia Józefa. Z przyjęciem takiego projektu wiązało się niebezpieczeństwo – za unikanie obtarcia groziła dyskwalifikacja, ale trener docenił, ze warto ryzykować.

Jak zadecydowano, tak poczyniono. Na drugi dzień dysponowało mieć położenie spotkanie. Tak jak było usztywnione Józef K. czmychał przed Japończykiem biegając w koło po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego biegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K. roztropny jak duża istnieje płaca używał się ściśle do zaleceń trenera. Jak sędziowie już zaczęli się frapować czy nie zakomunikować dyskwalifikacji nadeszła umocowana sekunda – instruktor mrugnął znacząco do Józefa, ten obcesowo zawrócił natomiast powalił się jak lew na Yamamoto, …który jak się okazało tylko na owe czekał a natychmiast wykorzystywał podstęp precelkowy.

Nie mogąc znieść widoku tego, co teraz dysponowało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy, rozdzierający krzyk, po jakim nastąpiła natychmiastowa cisza, wstrzymana po powierzchownej sekundy okrzykiem sędziego: “ippon!” oznaczającym mat walki. Z żalem serca instruktor zajrzał na matę natomiast dostrzegł Józefa K. stojącego nad najechanym Japońcem.

Zaledwie po dłuższym okresie, już po rozdaniu medali instruktor doszedł do siebie na tyle, żeby potęga zapytać Józefa K. o kurs walki. ów, gdy usłyszał pytanie zatrzymał się za głowę.
- Panie trenerze, to było dzikie, ów trick precelkowy owe istnieje okropność, jak go zastosował myślałem, ze nuże nie egzystuje, wizytowałem tylko łapę, plecy, strop, ścianę, nogę…
- Ano dobrze, ale jak się z owego wybroniłeś?
- Ach, to było szkaradne… Nagle, żebrzę sobie wyobrazić, zwiedzałem przed sobą taką znaczna pupę…
- Ano dobrze, dobrze, ale powiedz jak się wybroniłeś.
- Ano to przemowie… ORAZ epidemij obok zauważam, takie tego, jakby to relacjonować, owszem nabiał, za przeproszeniem wielmoży instruktora, nabiał…
- Owszem oraz co?
- No to ja wziąłem natomiast je tego, ano ten nabiał ugryzłem z pełnej przemocy, owszem natomiast tak zyskałem…
- Chłopie! Czy ty wiesz cos ty uczynił? Toż, gdyby to sędziowie zwiedzali, to dozgonna dyskwalifikacja pewnych!
- Może oraz trener ma okazje. Ale nie spostrzegli, wiec po co się martwić. Ale z drugiej strony, to człowiek dostaje niesamowitej siły, gdy się ugryzie we własny nabiał…

Filed under: Uncategorized, , ,

Pages

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.